Grupy_laskie_zasieg_wystepowania
Grupy laskie – zasięg występowania

„Ze wsią swoją rodzinną żyj i daj jej, co najlepsze z duszy swej.[…]Nie przecinaj korzeni łączących Cię z rodną ziemią, choćbyś na krańcu świata się znalazł. To tak, jakbyś przeciął żyły żywota”.

Władysław Orkan

Emocjonalne przywiązanie do miejsca, w którym żyjemy, w którym człowiek przychodzi na świat to rzecz zupełnie naturalna. Od najmłodszych lat chłoniemy pewne cechy środowiskowe typowe dla naszego domu rodzinnego, miejscowości czy też regionu. Przyzwyczajamy się do zapachów, smaku potraw, utrwalamy w sobie pewien schemat porozumiewania się z drugim człowiekiem oraz kształtujemy własną wrażliwość. Pewne odruchy i zachowania nabyte w dzieciństwie pozostają z nami na całe życie. Momentami zaczynają stanowić bardzo istotną część naszego samookreślenia. Te pozornie banalne cechy określające naszą tożsamości stanowią swojego rodzaju pomost pomiędzy dwoma światami. Tym obecnym, w którym właśnie żyjemy i odległym, mniej znanym światem naszych przodków. Zapomnianym, tajemniczym, bardzo archaicznym.

Kluczem do poznania przeszłości może okazać się właśnie smak, zapach czy nawet współczesna mowa. Nie wszyscy zdajemy sobie z tego sprawę, ale raz w roku przenosimy się w czasie. Ten magiczny czas to oczywiście Wigilia. W większości naszych domów cyklicznie pojawiają się na stole te same charakterystyczne potrawy. Tak gotowała mama, babcia, prababcia i w ogóle zawsze tak jedliśmy w naszej rodzinie. Pewne dania powtarzają się również u sąsiadów, znajomych i innych mieszkańców wsi. Przykładem z terenu naszej gminy może być bardzo powszechna jeszcze zupa, żur na rybich głowach z mleczem i „kaszoki” jako jedna z postnych potraw. Muszę tu jednak zaznaczyć, że do XX w. w okolicznych domach nie jadano na Wigilię karpi lecz „biołki”, ryby dziko żyjące w stawach i rzekach. Karpie ze względu na swoją dużą wartość bardziej opłacało się sprzedać. Postny żur to tylko jeden z wielu przykładów świadczących o pewnej ciągłości, trwaniu w tradycji i obcowaniu z przeszłością lokalnego społeczeństwa.

Wszystko to, co do tej pory przytoczyłem, oczywiście w gigantycznym skrócie, nasza łączność z przeszłością i kultywowanie tego co z tradycji wynika nazywamy tożsamością. A co my, mieszkańcy naszej małej ojczyzny rozumiemy przez tożsamość i samookreślenie się?

Wszyscy doskonale wiemy i rozumiemy to, że jesteśmy Europejczykami, Polakami, mieszkańcami beskidzkiego pogórza i co dalej? Czy to wszystko? Otóż nie. Polska podzielona jest na kilka ważnych regionów historycznych i geograficznych. Znamy także administracyjny podział kraju na 16 województw. Jest to jednak podział sztuczny nie odzwierciedlający faktycznych krain historycznych w kraju. Zdecydowanie bliższy nam, bo wyznaczający dużo mniejsze grupy społeczne jest podział etnograficzny. Grupa etnograficzna to pewna stosunkowo jednorodna zbiorowość ludzka, zamieszkująca określone terytorium. Jej cechą wspólną poza wspomnianym obszarem zamieszkania są, lub też były wyznanie, gwara, strój regionalny, architektura, upodobania zdobnicze, wierzenia i zwyczaje, czyli kultura duchowa. Ważnym elementem w określeniu grupy etnograficznej jest również gospodarka, czyli sposób utrzymania. W przypadku naszej gminy jest to oczywiście rolnictwo. Idąc tym tropem możemy pokusić się o wyznaczenie granicy tzw. „swój i obcy”.

Ogromną wartością dla mnie jako folklorysty, okazały się szkolne zajęcia z dziećmi na temat lokalnego regionalizmu. Podczas licznych rozmów z dziećmi i młodzieżą wyszły na jaw duże braki w ich świadomości pod kątem naszej przynależności terytorialnej. Na moje pytanie kim jesteśmy, za kogo się uważacie, większość dzieci odpowiada, że jesteśmy Ślązakami! Utożsamianie się z obecnym województwem i powszechnie dominującą nazwą Śląsk w odniesieniu do województwa śląskiego jest zgubne dla jego nieśląskiej części. Pamiętajmy, że województwo śląskie to nie to samo, co Śląsk. Prawdą jest, że większa jego część to ziemia historycznie małopolska, o czym mało kto wie.

Cały obszar terytorium gminy Bestwina to ziemia małopolska. Tak było, jest i będzie, musimy tylko o tym pamiętać.
Analizując kolejne dostępne dane, możemy dość dokładnie odnieść się do sąsiednich grup etnograficznych. Od północy graniczymy ze Ślązakami, od wschodu z Krakowiakami Zachodnimi, od południa z Góralami Żywieckimi, natomiast od zachodu z mieszkańcami Śląska Cieszyńskiego, czyli z Wałachami Cieszyńskimi.

Obszar pomiędzy wymienionymi grupami etnograficznymi to nasze terytorium, które zamieszkują Lachy. Rozciąga się ono od Żywca przez Szczyrk, Białą (małopolska część miasta Bielsko-Biała), Kaniów, Oświęcim, Wadowice oraz dolinę pomiędzy Suchą Beskidzką i Żywcem. Nakreślony tu obszar lachowski charakteryzuje się bardzo dużą jednorodnością. Wyjątek stanowi miasto Wilamowice wraz ze swoimi mieszkańcami.

Cechą typową dla Lachów jest to, że nigdy sami w stosunku do siebie nie używali tego określenia. Jako pierwsi nazwali nas tak Wołosi. Lud pierwotnie nomadyczny, przybyły do nas łukiem karpackim z Rumunii w XIV wieku. Protoplaści znanych nam dzisiaj rodów góralskich. Wyraz ten początkowo używany był przez plemiona wschodniosłowiańskie i niektóre państwa położone na południe od Polski w ogólnym odniesieniu do wszystkich polaków. Z czasem wyraz Lachy stał się określeniem stosowanym przez górali w odniesieniu jedynie do mieszkańców dolin i terenów podgórskich. Jako pierwszy do omawianego obszaru odniósł się prof. Roman Reinfuss w publikacji „Pogranicze krakowsko – góralskie w świetle dawnych i nowszych prac etnograficznych” 1946 rok. Według Jana Gąsiorka, żywieckiego folklorysty używano w stosunku do nas również określenia Lasi, czyli formy gwarowej.

Jako grupa lachowska stanowimy jedynie małą części większej karpackiej rodziny w skład której wchodzą inne obszary lachowskie oraz liczne rody góralskie. O Góralach rozpisywał się tu nie będę, ale warto wspomnieć o innych bliskich nam kulturowo grupach lachowskich. Najbliżej nas żyją Dolanie, mieszkańcy doliny między Suchą Beskidzką i Żywcem. W zasadzie przynależą do tej samej grupy etnograficznej co my, lecz noszą się nieco inaczej. Dalej na wschód trafimy na Lachy Myślenickie, Dobczyckie, Szczyrzyckie, Lachy od Dobrej, Lachy Limanowskie i Sądeckie ze swą „stolicą” w Podegrodziu. Jak widać cały ten obszar rozpościera się wzdłuż łuku karpackiego na obszarze małopolski. Poza tym terenem odnajdziemy jeszcze jedną grupę Lachowską na terenie śląskim w okolicy Raciborza. Grupa ta niemal zupełnie zatraciła swój charakter. Zajmowała obszar zarówno po stronie polskiej jak i czeskiej.

Patrząc z perspektywy czasu dostrzegam ogromną wartość, jaką wniosło w nasze życie „odkrycie” nazwy Lachy w samookreśleniu się mieszkańców gminy Bestwina. Fundamentalna potrzeba utożsamiania się z jakąś większą całością stała się faktem. Jesteśmy Lachami, więc wykorzystajmy to. Zespół Regionalny „Bestwina” jako pierwszy w pełni podjął się rekonstrukcji stroju laskiego, w miarę możliwości wskrzeszamy naszą zapomnianą mowę. Mało kto dziś pamięta o zasadach gramatycznych i fonetycznych stosowanych przez naszych prapradziadków. O mowie, którą badał językoznawca z Bestwiny prof. Józef Bubak, która łączyła nas z tak odległą krainą, jaką jest Sądecczyzną. Pamiętajmy więc, że mamy własną kulturę, własną tożsamość ukształtowaną przez pokolenia.

Myślę, że odkrycie własnej tożsamości jest szansą dla naszej gminy. Możemy wykorzystać nazwę grupy etnograficznej, wizerunek stroju lub jego elementów, nazwy i określenia gwarowe do szeroko rozumianej promocji.

Tekst: Sławomir Ślósarczyk
Źródło: bestwina.pl